Pierwsza wersja tekstu była publikowana na witrynie internetowej Slavinja.
Artykuł został opublikowany także na portalu JustPasteIt (dawniej Eioba).
Wersja z 2009-06-22

Grzegorz Jagodziński

Pisma słowiańskie

Głagolica

Historia pism słowiańskich jest zakotwiczona w sytuacji politycznej wieku IX (czyli lat 801–900 n.e.), poprzedza zatem utworzenie państwa polskiego o jakieś 100–150 lat. Niewiele wiadomo o tym okresie, większość zwłaszcza tego, co odnosi się do późniejszej Polski (a po części i do całej Słowiańszczyzny), to jedynie mniej lub bardziej prawdopodobne hipotezy.

Wówczas wszyscy Słowianie mogli prawdopodobnie zrozumieć się nawzajem, mówili zatem wciąż jednym językiem, choć już zapewne silnie rozdrobnionym dialektycznie. Pismo, które wówczas powstało, można więc nazwać słowiańskim, i to bez cudzysłowu.

Pamiętajmy, że w owym czasie nie było jeszcze (formalnego – zob. niżej o Focjuszu!) podziału chrześcijaństwa na prawosławie i katolicyzm, dokonanego dopiero w 1054 roku. Na terenie Moraw, Czech, Słowacji, Panonii (późniejsze Węgry), a zapewne i Łużyc, Śląska i Małopolski, rozciągało się Państwo Wielkomorawskie. Jego władca, niejaki Mojmir, przyjął chrzest wraz z całym narodem (w okresie panowania, tj. 818–846). Spowodowało to zaliczenie jego państwa do niemieckiej diecezji w Passawie (Passau). Jeśli ktoś sądzi, że miało to tylko znaczenie religijne lub formalne, jest w błędzie: religia zawsze była, jest i będzie związana z polityką. Chrzest Mojmira oznaczał więc uzależnienie polityczne Wielkich Moraw od niemieckiego państwa dolnofrankońskiego.

Władzę po Mojmirze przejął Rościsław (846–870). Aby zachować zagrożoną niezależność polityczną swojego księstwa, Rościsław postanowił upowszechniać chrześcijaństwo bez pomocy duchowieństwa niemieckiego (czy nie przypomina nam to znanych, szkolnych faktów z historii Polski?). Rozpoczęły się rozmowy z cesarzem bizantyjskim Michałem III (ok. 840–867) z dynastii amoryjskiej, który wyraźnie przejawiał niechęć do Rzymu (za jego panowania doszło nawet do przejściowej schizmy Focjusza – w latach 857–867). Cesarz był mocno zainteresowany umacnianiem i rozszerzaniem wpływów Bizancjum na Bałkanach, a zatem ucieszyło go poselstwo Rościsława. Jako datę przybycia posłów wymienia się rok 862. Rościsław prosił o nauczycieli, mogących nauczać lud ochrzczony w zrozumiałym dla niego języku. Taka praktyka była powszechna na Wschodzie, podczas gdy na Zachodzie dopuszczano, co wiemy z elementarnej nauki historii, jedynie język łaciński.

W owym czasie Sołuń, dzisiejsze Saloniki, miasto w Grecji, był zamieszkany w dużej mierze przez Słowian, którzy zdążyli już byli skolonizować całe niemal Bałkany. Z miasta tego pochodził niejaki Konstantyn, Grek, który po wstąpieniu do klasztoru przybrał imię Cyryl (zwany dziś Świętym), i który podjął się przetłumaczenia Biblii (a w każdym razie ewangelii i psałterza, jak również tekstów liturgicznych) na znany mu od dziecka język słowiański. Źródła podają, że nastąpiło to od ok. roku 855.

Konstantyn-Cyryl miał brata, Metodego. Ich ojcem był wysoki urzędnik na dworze cesarza, drongarios, o imieniu Leon. Ożenił się prawdopodobnie ze Słowianką, jednak tak naprawdę to o matce Konstantyna-Cyryla i Metodego niewiele wiadomo. Był to człowiek zamożny, zapewnił więc swoim siedmiorgu dzieciom należyte i staranne wykształcenie. Metody został archontem (naczelnikiem) w jednym ze słowiańskich okręgów cesarstwa. Młodszy Konstantyn pilnie studiował filozofię i teologię, został też nauczycielem w akademii cesarskiej.

Obaj bracia odbyli szereg podróży misyjnych, m.in. do Chazarów zamieszkujących miasto Chersoń, gdzie rzekomo odkryli szczątki Klemensa męczennika, jednego z pierwszych papieży. W roku 863 zostali więc uznani za dostatecznie godnych i umiejętnych, i wysłani przez cesarza, w odpowiedzi na poselstwo Rościsława, na Morawy. Ich działalność ewangelizacyjna była prowadzona w znanym im od dzieciństwa dialekcie sołuńskim języka słowiańskiego, zrozumiałego i dla ówczesnych Słowian mieszkających na Morawach. Ów dialekt zwany jest dziś językiem staro-cerkiewno-słowiańskim, czasami starobułgarskim lub staromacedońskim – jest jednak właściwie niczym innym jak literackim standardem języka słowiańskiego połowy IX wieku. Podkreślam to raz jeszcze dla obrony słuszności terminu „pismo słowiańskie”.

Po trzyletniej pracy na Morawach bracia kilka miesięcy spędzili nad Jeziorem Błotnym (dziś Balaton), gdzie zaszczepili chrześcijaństwo w obrządku słowiańskim i wykształcili spory zastęp uczniów. Później udali się do Wenecji, gdzie toczyli szereg dysput z tamtejszym duchowieństwem w obronie praw języka słowiańskiego do liturgii. Dopuszczalność tylko 3 języków liturgicznych – łaciny, greki i hebrajskiego – określali jako „herezję trójjęzyczną”.

W latach 868–869 bracia spotkali się w Rzymie z papieżem Hadrianem II i przekazali mu relikwie św. Klemensa. Papież wysłuchał ich argumentów i przyznał słowiańskiemu prawa języka liturgicznego. Konstantyn w czasie pobytu w Rzymie poważnie zachorował i zmarł. Został pochowany w kościele św. Klemensa. Metody wrócił do Panonii i kontynuował tam, a następnie na Morawach, swoją misję – wśród piętrzonych przez biskupów niemieckich trudności (wynik odsunięcia od władzy Rościsława na drodze zamachu stanu przez jego bratanka, Świętopełka, sprzyjającego Niemcom). Został nawet podstępem ujęty na synodzie w Ratyzbonie i wtrącony do szwabskiego (od nazwy prowincji – Szwabii) więzienia. Wypuszczono go na wolność dopiero po interwencji na najwyższym szczeblu – mógł wówczas kontynuować (wciąż wśród trudności i przeciwności) swoją działalność. Zmarł 6 kwietnia 885 roku, a po jego śmierci misja upadła. Papież Stefan V zakazał używania języka słowiańskiego w liturgii i panujący stał się obrządek łaciński – choć ośrodek cerkiewnosłowiański w Sazawie (Czechy) działał do XI wieku.

W historii stawianie sobie pytań w rodzaju „co by było gdyby” jest po prostu niemądre. Dla tych jednak, którzy w tym momencie ubolewają nad tragicznym – wydawałoby się – końcem misji wielkomorawskiej braci sołuńskich, mam słowa pocieszenia. Otóż liturgia słowiańska, ich dzieło życia, przetrwała i utrwaliła się w Macedonii, Bułgarii, Serbii i Chorwacji, a następnie została przeniesiona do Słowian wschodnich czyli na Ruś. Nie należy też zapominać, że już na rok przed początkiem misyjnej działalności Cyryla i Metodego w Europie pojawili się Madziarowie (krótko mówiąc, Węgrzy) – ugrofińskie plemię stepowe pasterzy i koczowników, niechlubni kontynuatorzy niszczycielskiego dzieła Hunów (IV / V wiek), Awarów (w Europie od 567, rozbici w 795 przez Karola Wielkiego) i… Słowian. Dokładniej mówiąc, w 862 Madziarzy mieszkający wówczas nad Morzem Azowskim wyruszyli pierwszy raz na Niemców. Siedem lat po śmierci Metodego ugrofińscy najeźdźcy pojawili się na terenie Wielkich Moraw i w 906 doprowadzili pod wodzą Arpada do ostatecznego upadku Państwa Wielkomorawskiego. Kara Boża na tych, co sprzeciwiali się uznaniu Słowian za nie gorszych od Żydów, Greków i Rzymian… Dopiero w 955 Węgrzy ponieśli poważną klęskę nad rzeką Lech w starciu z wojskami cesarza (niemieckiego) Ottona I, co przyczyniło się do rozkwitu Czech Przemyślidów, a kto wie, czy nie i Polski Piastów.

Warto tu zauważyć, że po 1100 latach bracia sołuńscy odnieśli jeszcze inne zwycięstwo. Ich celem było bowiem nie tyle rozpowszechnianie wśród Słowian pisma, ile słowiańskiej liturgii. Otóż Sobór Watykański II (1962–1965) wprowadził języki narodowe do liturgii w Kościele Katolickim. Idea Konstantego Filozofa zwyciężyła.

Aby wypełnić swoje posłannictwo, Cyryl i Metody musieli opracować specjalny słowiański alfabet, gdyż wcześniej, jak się najczęściej uważa, Słowianie nie znali pisma (nie jest to do końca pewne, istnieją przekazy sugerujące, że jakaś forma pisma była jednak wcześniej znana). Alfabet grecki wydał im się początkowo mało odpowiedni z uwagi na dużą ilość głosek słowiańskich, które nie miały odpowiedników w greckim języku. Wzorując się na Gruzinach (pismo od IV wieku w oparciu o alfabet syryjski) i Ormianach (pismo od IV wieku wzorowane na greckim i pahlawi), opracowali odrębny, czysto słowiański alfabet, który nazwali głagolicą od glagolati = mówić. W literaturze spotyka się informację, że głagolica była wzorowana na greckiej minuskule, co moim zdaniem jest wyssaną z palca bajką, powtarzaną bez konfrontacji z faktami.

Wygląd głagolicy przedstawiono na osobnej stronie. Pełne zapoznanie się z jej zawartością wymaga instalacji darmowych fontów zawierających glify liter głagolickich, mianowicie MPH 2B Damase (do ściągnięcia stąd) i Dilyana (stąd). Strona zawiera także grafikę z alfabetem głagolickim w różnych wariantach.

A oto opis niektórych liter:

Pewne podobieństwo do liter greckich mają jedynie g (rodzaj stylizowanej małej gammy (γ) – może stąd te powtarzane bajki o wzorowaniu się na greckiej minuskule), d (??? – napiszmy zaokrąglone na dole v, dorysujmy dwa kółka na końcach ramion i odwróćmy całość do góry nogami – czy to już przypomina deltę (Δ, δ)? – mnie nie bardzo) i może jeszcze w jakimś stopniu kilka innych.

Być może część liter zapożyczono z alfabetu syryjskiego lub hebrajskiego (m.in. š (sz) podobne jest do litery szin – ש). Mówi się nawet o podobieństwie litery ž (ż) do koptyjskiej litery dżandża (Ϫ; koptyjski to ostatni etap rozwoju języka egipskiego, do dziś używany jako język liturgiczny wśród egipskich chrześcijan) – Cyryl musiał być zaiste niezwykle uczony, skoro znał ten język, tak odległy w przestrzeni… Jeśli ktoś widzi jakieś dalsze podobieństwa, chętnie z nim podyskutuję.

Tymczasem jednak twierdzę, że głagolica jest oryginalnym tworem dwojga braci, zeslawizowanych Greków, a do jej powstania przyczyniła się jedynie idea pisma alfabetycznego, ale w żaden sposób nie da się wykazać jej bezpośredniego związku z innymi pismami alfabetycznymi, choć być może przeniesiono do niej pewne rozwiązania. Z przyczyn historycznych w języku greckim samogłoskę u zapisywano (i zapisuje się nadal) na sposób francuski, tj. dwuznakiem ou. Podobny sposób zastosował Cyryl w głagolicy. Nawiasem mówiąc, nie wiemy, jaką wymowę miało wówczas słowiańskie u – jest ono bowiem pochodzenia dwugłoskowego i mogło być wymawiane faktycznie jako „pochylone” długie o (zwykłe o było w słowiańskim krótkie i zapewne bardzo szerokie, gdyż jeszcze może wiek wcześniej wymawiano je jak krótkie a). Być może taka oryginalność głagolicy była celowa. Cyryl, jako przeciwnik „herezji trójjęzycznej”, mógł celowo unikać podobieństwa liter słowiańskich do znanych mu alfabetów. Może właśnie dlatego pierwsza litera alfabetu – a – to stylizowany krzyż, symbol chrześcijaństwa.

Głagolica, w przeciwieństwie do ówczesnego pisma greckiego, była pismem niemal fonetycznym. Och, jakże daleko do niej dzisiejszej ortografii polskiej! A co dopiero mówić o angielskiej! Według świadectwa niejakiego Chrabra, pierwotnie składała się z 38 liter i ostateczną postać uzyskała w roku wyprawy braci sołuńskich na Morawy, tj. w roku 863. Głagolica używana była w czasie misji wielkomorawskiej, później stopniowo zastępowano ją cyrylicą. Znane są np. teksty pisane na pergaminie, zw. palimpsesty, pierwotnie spisane głagolicą, którą później poprawiono na cyrylicę dokonując transliteracji.

Do XI wieku ośrodkiem piśmiennictwa głagolickiego była Sazawa. W 1248 papież Innocenty IV przyznał Chorwatom unikalny przywilej używania swojego języka w katolickiej liturgii. W 1347 założono roku Klasztor Emaus w Pradze, do którego sprowadzono chorwackich głagolaszy (husyci wypędzili ich stamtąd w 1419). Jeszcze do niedawna głagolicy kanciastej (chorwackiej) używano na wyspie Krk i Przymorzu Chorwackim, do dziś korzysta się z liturgicznych ksiąg głagolskich w czasie największych świąt. Klasztory chorwacko-głagolskie istniały nawet w Polsce. W 1380 książę śląski ufundował taki w Oleśnicy, a 10 lat później – królowa Jadwiga w Krakowie na Kleparzu. Liturgia głagolska była w nim odprawiana przez około 100 lat. Pożar w 1584 strawił rękopisy głagolskie, już wówczas nieużywane, ostały się jedynie 3 strony głagolickiej mszy, przechowywane w Bibliotece Jagiellońskiej.

Cyrylica

Cyrylica została tak nazwana na cześć Cyryla (zwanego Świętym) przez jego uczniów – nazwa ta zaświadczona jest dopiero w roku 1047 w pewnym zabytku staroruskim z Nowogrodu (kto wie, czy pierwotnie nie nazywano tak właśnie głagolicy). Sam Cyryl nawet nie dożył jej powstania. Można sobie wyobrazić, że owładnięty ideą odrębnego pisma słowiańskiego, nie chciał słyszeć o zapisywaniu tego języka alfabetem greckim. Jednak jego pomysł nie wytrzymał próby czasu. Dla jego uczniów opanowywanie drugiego (po greckim) i do tego zupełnie niepodobnego do niczego im znanego alfabetu, zawierającego w dodatku litery o skomplikowanym kształcie, było po prostu nieekonomiczne i nieopłacalne. Dlatego też poczyniono starania, aby zaadaptować pismo greckie do języka słowiańskiego i takim alfabetem zastąpić głagolicę. Nowsze badania jako faktycznego twórcę cyrylicy wskazują Klemensa Ochrydzkiego (tudzież jego uczniów), który po upadku misji morawskiej i wypędzeniu z Moraw (886) działał w Bułgarii i Macedonii. Jako miejsce utworzenia cyrylicy wskazuje się Presław, ówczesną stolicę Bułgarii.

Klemens był uczniem i jednym z bliskich współpracowników Cyryla i Metodego. Starania jego, a może raczej jego uczniów, uwieńczone zostały tak wielkim sukcesem, że do dziś cyrylicą (nieco tylko zmodyfikowaną) posługują się setki milionów ludzi na dwóch kontynentach. Alfabet cyrylicki to właściwie rozbudowane pismo greckie. Zawierał pierwotnie komplet greckich liter, czytanych tak, jak w czasach Cyryla (i dzisiaj). Tak więc np. tradycyjna beta (β) to w, a nie b, bo taką właśnie wymowę ma ta litera od dawna w greckim. Dlatego beta nazywa się dziś po grecku wita i dlatego miejscowość o słowiańskiej nazwie Bardavica (po polsku byłoby Brodawica) Grecy do dziś zapisują jako Μβαρδαβιτσα (Mbardabitsa) (Μβ czyli mb oznacza w nowogreckim właśnie nasze b). Cyrylickie d nawet z wyglądu przypomina nieco bardziej deltę: ma u góry „szpic”, w przeciwieństwie do rosyjskiego д.

Z powodów historycznych nowogrecka ortografia jest o niebo bardziej nieprzyjemna niż polska. Podczas gdy my mamy np. parę ó – u, w greckim występują dłuższe szeregi tego rodzaju. Np. i zapisuje się jako:

  1. ι (jota),
  2. η (eta),
  3. υ (ypsilon),
  4. ει (epsilon + jota),
  5. οι (omikron + jota),
  6. υι (ypsilon + jota),
  7. ηι (eta + jota)

Ta osobliwość greckiej ortografii istnieje już co najmniej od czasów Cyryla. Właśnie dlatego słowiańskie i zapisywano raz jotą (І, do dziś tak w białoruskim i ukraińskim), raz etą (И, do dziś w rosyjskim) – bez wyraźnych reguł. Ba, pokutowała jeszcze tu i ówdzie pisownia przy użyciu litery Ѵ czyli ypsilon (do rewolucji np. w rosyjskim wyrazie сѵнод czyli sinod).

Ostatecznie z cyrylicy usunięto greckie litery Θ, Ξ, Υ, Ψ, Ω (theta, ksi, ypsilon, psi i omega, w alfabecie słowiańskim pisane Ѳ, Ѯ, Ѵ, Ѱ, Ѡ). Kształt pewnych liter nieco się zmienił (dlatego sigma – Σ – wygląda, już od epoki uczniów Cyryla, jak nasze c). Jednocześnie dodano cały szereg innych liter:

Łącznie cyrylica w postaci klasycznej obejmowała więc ok. 44 liter (nie licząc różnych form i modyfikacji, zaś uwzględniając wyżej wymienione ligatury). Dzisiejszy rosyjski ma 32 litery (licząc Ё, „jo”, 33).

Cyrylicą (w taki czy inny sposób zmodyfikowaną i zwaną grażdanką) posługują się dzisiaj Słowianie wschodni (Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy), Serbowie (natomiast Chorwaci używają liter łacińskich, choć istnieje (wciąż) jeden język serbsko-chorwacki), Bułgarzy, Macedończycy, mnóstwo narodów byłego ZSRR, Mongołowie. Przez pewien czas była znana na Morawach – tamtejszy książę Borzywoj przyjął chrzest z rąk Metodego. Jednak w późniejszym okresie alfabet ten, podobnie jak chrześcijaństwo w obrządku słowiańskim, zaniknął na tym terenie. Słowiańscy misjonarze zaszczepili jednak wiarę chrześcijańską w narodowej oprawie na terenach Macedonii, Bułgarii, Serbii, Chorwacji, a także Rusi.

Lata 860–885 to okres klasyczny, cyrylo-metodejski. Później nastąpił okres rozwoju różnych odmian pisma i literackiego języka Słowian, co było związane z postępującym rozpadem dawnego języka słowiańskiego na poszczególne, znane dziś języki. Język staro-cerkiewno-słowiański, zapisywany cyrylicą, długo pozostawał językiem państwowym i literackim w większości krajów słowiańskich, a do XVII wieku także w Rumunii (język rumuński nie ma ze słowiańskimi wiele wspólnego poza licznymi zapożyczeniami, należy do grupy romańskiej i jest produktem rozwoju lokalnej łaciny). Obrządek słowiański, a co za tym idzie słowiański język i słowiańskie pismo, przetrwał do dziś w różnych odmianach prawosławia, w Kościele greckokatolickim (unickim), a nawet w Kościele rzymskokatolickim w Chorwacji – ale to już całkiem inna historia.

Jak dotąd nie znaleziono dowodu używania pisma słowiańskiego w Polsce, wiadomo jednak na pewno, że chrześcijaństwo obrządku słowiańskiego było u nas znane na długo przed epoką Mieszka. Około roku 880 Małopolska i Śląsk weszły w skład Wielkich Moraw Świętopełka. Żywot Metodego zawiera informację, że Apostoł Słowian napominał księcia Wiślan, aby ten zaprzestał prześladowań swoich poddanych – chrześcijan. Gall Anonim i inni kronikarze wspominają „między wierszami” istnienie w Polsce dwóch obrządków i dwóch metropolitów – przypuszczalnie obrządku łacińskiego w Gnieźnie i słowiańskiego w Krakowie.

Ekspansja czesko-niemiecko-łacińskiego chrześcijaństwa doprowadziła do zniszczenia wszelkich śladów słowiańskiego pisma i religii w kraju Wiślan (raczej przy pomocy ognia i miecza niż słowa…), nie dopuściła również do przetrwania jakichkolwiek przekazów z tamtego okresu. Nie dziwota, że niecałe 100 lat później papież i cesarz bizantyjski wyklęli się nawzajem. Stąd dziś uważamy Mieszka za chrzciciela Polski, co jednak bardzo rozmija się z prawdą (niewygodną do dziś dla dominującego w Polsce wyznania?).

Pozostały tylko nieliczne ślady dawnego słowiańskiego chrześcijaństwa, jak rotunda św. Feliksa i Adaukta na Wawelu czy archeologiczne znaleziska w Wiślicy, dowodzące istnienia tu silnego ośrodka kościelnego w IX wieku. Stary słowiański obrządek mógł się utrzymać w Krakowie do 1079, do czasu wygnania Bolesława Śmiałego. Poza Krakowem odosobnione ośrodki cerkiewno-słowiańskie istniały prawdopodobnie do XII wieku – do synodu łęczyckiego (1180), który pozbawił kolegiatę wiślicką niezależności.

Być może Rosjanie, mówiąc że Polacy zniemczyli się (np. ortografia: dźwięk [v] zapisywany jest literą w tylko w polskim i niemieckim – kulturowy ewenement na skalę światową) i zatracili swoją słowiańskość przed wiekami, nie są tak bardzo dalecy od prawdy. Choć z drugiej strony, Rzym przybliżył nas do tzw. cywilizowanej Europy… Tylko co nam dziś z tego? Niemal 20% bezrobocia? Ale dość tej filozofii.

Z naszym krajem jest jeszcze związana pewna filologiczna ciekawostka. Otóż w 1823 roku w klasztorze bazylianów w Supraślu koło Białegostoku odnaleziono XI–wieczny rękopis zapisany cyrylicą w języku staro-cerkiewno-słowiańskim, obejmujący szereg tekstów religijnych (żywoty świętych, modlitwy itd.). I nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, tyle tylko że jest to do dziś najdłuższy znany zabytek pierwotnego literackiego języka Słowian. Niestety nie znalazłem wielu danych o historii tego zabytku, zwanego Codex Suprasliensis (Kodeks Supraski), nie wiem zwłaszcza, skąd się wziął w Supraślu. W każdym razie jest to znów kolejny element wiążący Polskę i Polaków ze słowiańską kulturą i słowiańskimi dziejami. O ile mi wiadomo, większa część zabytku znajduje się do dziś w Polsce.

Gdy patrzymy na „dziwne” litery Bułgarów czy Rosjan, nie krzywmy się ironicznie. To część naszej słowiańskiej kultury, część, którą tysiąc lat temu utraciliśmy, pchając się na zachód, gdzie nas nigdy nie lubili i wciąż nas tam nie lubią. Choć to trudno wyznać, to my jesteśmy odszczepieńcami (wraz z Czechami, Słowakami, Słoweńcami i Chorwatami), a nie „ruskie”. Oczywiście takie stwierdzenia mają sens tylko w perspektywie tysiącleci. Dziś świat jest zupełnie inny niż 1200 lat temu i kryteria słowiańskości też są chyba całkiem inne…


Dodatek: niektóre litery w różnych odmianach cyrylicy.

cyrylica klasyczna rosyjski białoruski ukraiński serbski bułgarski wymowa
Є Э Э Е Е Е e
Ѥ Е Е Є (Е) je
І, И, Ѵ И І І И И i
ЪІ, ЪИ Ы Ы И y
Ѹ У У У У У u

Linki

Croatian Glagolitic Script

Danubia – History and Origins of the Slavs

Macedonia Language, Alphabet and Culture