Artykuł został opublikowany także na witrynie eioba.
Wersja z 2020–07–24

Część poprzednia Spis treści

Grzegorz Jagodziński

Jakie związki łączą słowiański
z innymi językami IE?

12 – 3

Zbieżności z językami kentum

Ciekawie przedstawiają się zbieżności języków słowiańskich (lub bałtosłowiańskich) z niektórymi językami kentumowymi. Szczególnie interesujące są zbieżności słowiańsko-anatolijskie i bałtyjsko-anatolijskie. Przykłady:

Zbieżności te mogą być sprawą przypadku, jednakże mogą też dowodzić bezpośredniego sąsiedztwa dialektów protosłowiańskich i protoanatolijskich w odległej przeszłości, jeszcze w epoce jedności indoeuropejskiej. Być może też przodkowie Bałtosłowian nasunęli się na tereny zajmowane wcześniej przez Anatolijczyków (kultura trypolska?), gdy ci odeszli na Bałkany, a następnie do Anatolii. Pozostałości ludności anatolijskiej mogły stanowić substrat na tym terenie, a obserwowane dziś zbieżności mogą mieć charakter bardzo dawnych zapożyczeń z tego substratu.

Na uwagę zasługują także zbieżności bałtosłowiańskie z językami italskimi i celtyckimi, często z germańskimi, rzadko z greckim lub albańskim (tzw. słownictwo północno-zachodnie). Czasem odpowiednika słowiańskiego brak. Odpowiedniki łacińskie wykazują czasem rozwój protoitalski: mają spółgłoski bezdźwięczne na miejscu dźwięcznych i dźwięcznych przydechowych. Przykłady:

Część wyrazów słownictwa północno-zachodniego to prawdopodobnie stare zapożyczenia z języków nieindoeuropejskich. Przykłady:

Osobną grupę stanowią wyrazy znane tylko w italoceltyckim i słowiańskim, ewentualnie także w germańskim (bez bałtyjskiego). Mogą one dowodzić istnienia w przeszłości substratu italskiego (wenetyjskiego), który oddziałał na język Słowian oraz Germanów (poprzez zgermanizowane plemiona wenetyjskie – Wandalów). Tutaj należą:

Szczególnie interesujące są przypadki, gdy w słowiańskim obok wyrazu zbieżnego z italskim zachował się także termin odziedziczony, pokrewny bałtyjskiemu (ich szczegółowej analizy dokonał Martynov). Przykłady:

Uwagi:

Elementy kentumowe w bałtosłowiańskim

We wszystkich językach satəm znajdujemy pojedyncze wyrazy typu kentum, tj. takie, w których na miejscu IE *ḱ, *ǵ(h) znajdziemy k, g, a nie dźwięki typu s, z. Wyrazów takich jest szczególnie dużo w słowiańskim. Wysunięto w związku z tym dwie hipotezy:

  1. Istniała reguła fonetyczna niedopuszczająca do zmieszania dźwięku typu *ḱ z *s, jeśli w wyrazie występowało już pierwotne *s, a z dwóch spółgłosek palatalnych tylko jedna ulegała zmianie w szczelinową (przypuszczenie takie sformułował A. Meillet).
  2. Na język Protosłowian wpłynął język typu kentum (np. germański lub wenetyjski), z którego przywędrowały wyrazy kentumowe.

Reguła Meilleta nie zawsze działała, zwłaszcza w jęz. bałt.. Przykłady:

Choć w słowiańskim znajdziemy więcej przykładów działanie reguły Meilleta, to czasem forma kentumowa obecna jest w bałtyjskim, a forma satemowa w słowiańskim. Reguła Meilleta działała zatem, choć z różnym natężeniem, we wszystkich dialektach bałtosłowiańskich, co jest kolejnym argumentem za wspólnym pochodzeniem Bałtów i Słowian.

Istnieją liczne wyrazy z rozwojem kentumowym, których nie da się wytłumaczyć działaniem reguły Meilleta. Dla niektórych zaproponowano depalatalizujący wpływ IE samogłosek niskich a, ā. Należy jednak zauważyć, że istnienie pierwszej z nich w pozycji innej niż po laryngalnej bywa w ogóle kwestionowane, a co za tym idzie, rekonstrukcje w rodzaju *ḱat- nie są pewne. Wpływem samogłosek niskich można także objaśnić słowiańskie (ale nie bałtyjskie) postaci *ǵhans-, *ǵhwaigʷzd-, *ḱasā-, *laHs-ḱr̥di-, *smaḱr-. Przykłady innych wyrazów z depalatalizacją:

Podejrzane o rozwój kentumowy są także:

choć w przypadku tych wyrazów trudno wskazać odpowiedniki satemowe w innych językach. Często teza o kentumowym rozwoju w takich wypadkach wynika z przyjęcia założenia o nieistnieniu IE szeregu prostych welarnych (niepalatalnych i nielabializowanych).

Niekiedy nie wiadomo, czy obserwujemy wyjątkowy rozwój kentumowy, gdyż etymologia jest kontrowersyjna:

Warto w tym miejscu podkreślić, że w większości przypadków występuje w słowiańskim rozwój satemowy; dotyczy to wyrazów stanowiących najstarszą warstwę słownictwa, jak sъto, desętь, osmь, azъ ‘ja’, ‘ten’, zętь, sьrdьce, zǫbъ, językъ, azьno ‘skóra’, koza itd.

Porównanie znaczeń wyrazów *zordъ i *gordъ pokazuje, że pierwszy jest związany z prymitywniejszą kulturą. O jego pierwotności świadczy też akutowa intonacja, będąca śladem po laryngalnej. Drugi wyraz może być starą pożyczką z przedsłowiańskiego substratu, za który można uznać język ludów kultury łużyckiej, znającej przecież doskonale grody, być może wenetyjski. Warto podkreślić, że wyraz ten wykazuje intonację cyrkumfleksową, a zatem był zapożyczony z języka, w którym laryngalne już zanikły. Przedostał się on także do indoirańskiego, a stamtąd do języków ugrofińskich (udm. gurt, komi gort), i dlatego niektórzy wiążą jego rodowód ze znacznie wcześniejszą kulturą trypolską, o czym w innym miejscu.

Z innych wyrazów podejrzewanych o wczesne zapożyczenie wymienia się zwłaszcza terminy związane z hodowlą bydła, występujące także w bałtyjskim: BS *kārwā, *kurwis, *kerda-, *kurda-. Być może należą tu także *kesā- (czesać), *kas- (dotykać), *mag-.

Szczególną grupę stanowią wyrazy PS *kórva, *kъrmъ, *bórgъ, *mólka, *kǫtja z intonacją akutową, która albo może wskazywać na wielką starożytność zapożyczenia (PS *kórva, znana też w bałt., z laryngalną potwierdzoną przez dane z innych języków), albo być efektem tego, że wyrazy o określonej strukturze zapożyczane z danego źródła otrzymywały intonację akutową.

Wyrazy słowiańskie o znaczeniu innym niż w innych językach indoeuropejskich

Niektóre wyrazy słowiańskie lub bałtosłowiańskie mają niekwestionowane odpowiedniki w innych językach indoeuropejskich, ale ich znaczenie jest odmienne. Oto lista obejmująca niektóre z nich:

Wyrazy słowiańskie o nieregularnym rozwoju, nieznanej lub niepewnej etymologii

W leksyce słowiańskiej jest też grupa wyrazów określanych jako „ciemne”. Są to wyrazy bez ustalonej etymologii lub nasuwające różnorakie wątpliwości. Czasem chodzi o indoeuropejskie rdzenie zmienione w nietypowy sposób. Rzadko kiedy są to wyrazy wyłącznie słowiańskie, najczęściej mają odpowiedniki bałtyckie, często też germańskie. Nie stanowią dużego procentu słownictwa. Przykłady:

Niedobór wyrazów „autochtonicznych” w słowiańskim świadczy, że praojczyzna Indoeuropejczyków nie leżała zbyt daleko od siedziby Słowian. Jeśli nawet tereny prasłowiańskie zamieszkiwała uprzednio jakaś ludność, musiała być albo bardzo nieliczna, albo reprezentowała niski poziom kultury materialnej i duchowej. Ewentualnie przed Prasłowianami teren ten skolonizowały jakieś inne ludy indoeuropejskie, a gdy z kolei zjawili się Słowianie, zapożyczyli od swoich poprzedników wyrazy trudne dziś do odróżnienia od odziedziczonych.

Wydaje się jednak najbardziej prawdopodobne, że przodkowie Słowian to po prostu lud, który w ogóle nie opuścił aż do czasów historycznych swej kolebki, to jest praindoeuropejskiej ojczyzny. Jeśli zignorować bezzasadne fantazje Renfrewa i Bańkowskiego, wydaje się, że ojczyzna ta leżała gdzieś na obszarze dzisiejszej Ukrainy.

Wnioski końcowe

Oto kilka wniosków płynących z przedstawionych w artykule rozważań:

1. Najbliższą grupą dla słowiańskiego jest grupa bałtyjska, zarówno pod względem leksykalnym jak i gramatycznym. Jest to wreszcie grupa, którą łączy ze słowiańskim najwięcej cech fonetycznych (np. opozycja twarda spółgłoska – miękka spółgłoska, pierwotnie obecność intonacji sylabowych). Wniosek – wbrew niektórym niedowiarkom, którzy nie mają w zwyczaju uzasadniać swoich tez, języki słowiańskie i bałtyjskie stanowiły kiedyś jedność. Nie wnikam tu, czy niegdysiejszy język bałtosłowiański rozpadł się w pewnym momencie na bałtyjski i słowiański, czy też może Słowianie to niejako jedna z gałęzi Protobałtów, która uzyskała językową odrębność, np. w wyniku najazdu irańskich Sarmatów (hipoteza ta wygląda dość atrakcyjnie i zgodna jest z legendami, które, jak mówią, niosą ziarno prawdy).

2. Języki bałtosłowiańskie wykazują wyraźne zbieżności leksykalne z innymi językami satəm, zwłaszcza z indoirańskimi. Pozostałe, tj. albański i ormiański, podległy tak silnym wpływom nieindoeuropejskiego substratu (języka, na który się nałożyły), że trudno już dziś cokolwiek wnioskować na temat ich niegdysiejszych pokrewieństw czy leksyki (np. tylko stosunkowo mały odsetek słów ormiańskich ma ustaloną jakąkolwiek etymologię). Tym bardziej nie sposób przeprowadzić analizy języków wymarłych, jak tracki, które są po prostu poznane bardzo wyrywkowo. Wyraźne podobieństwo dobrze poznanych i mało zmienionych języków satəm świadczy, że cała ta grupa wywodzi się z jednego wspólnego prajęzyka (prasatəm).

3. Języki bałtosłowiańskie wykazują szereg leksykalnych zbieżności z germańskimi, a w mniejszym stopniu z italoceltyckimi i innymi językami kentum (grecki, hetycki, tocharski). Wyraźne są przy tym zbieżności bałtyjsko-germańskie (teza całkowicie przecząca bezzasadnym przypuszczeniom Bańkowskiego). Prawdopodobnie nigdy nie było jakiegoś języka prakentum (w przeciwieństwie do języków satəm), a podobieństwa np. germańskiego do bałtosłowiańskiego dadzą się wytłumaczyć ich bliskim sąsiedztwem. Przy tym podobieństwo może być wyjaśnione trojako:

4. Teza o szczególnym genetycznym związku germańsko-słowiańskim jest nieprawdziwa. Oczywiście istnieją leksemy występujące tylko w tych dwóch grupach, ponieważ:

5. Na pewnym etapie rozwoju (powiedzmy około 2500 roku p.n.e.) języki satəm zajmowały położenie centralne (w sensie geograficznym) w obrębie rodziny indoeuropejskiej, zapewne mówiące nimi ludy nie opuściły jeszcze kolebki rodziny, za którą należy uważać stepy Ukrainy. W tym czasie niemiecki niż zajmował język pragermański, na południe od niego leżał obszar prajęzyka italoceltyckiego. Badania archeologiczne podobno wskazują, że w owym czasie plemiona germańsko-italoceltyckie nie osiągnęły jeszcze wymienionych siedzib, lecz posuwały się na razie mozolnie na zachód wzdłuż Dunaju. W takim wypadku wyżej omówiony obraz powstałby później, gdzieś około roku 2000. Gdzieś nad Morzem Czarnym mogli mieszkać przodkowie Greków i części słabo znanych ludów Bałkanów mówiących językami kentumowymi (inne mogły na razie wędrować wraz z Italocelto-Germanami), a także – na południe od nich – przodkowie Anatolijczyków (Hetytów, Luwijczyków i innych). Przodkowie Tocharów wędrowali na wschód lub przymierzali się właśnie do odbycia takiej wędrówki.

6. Ponieważ w językach słowiańskich najmniej jest trudnych do zetymologizowania pożyczek przedindoeuropejskich (zwłaszcza takich, których nie byłoby i gdzieś indziej), założyć należy, że ta właśnie grupa najdłużej pozostawała w praojczyźnie Indoeuropejczyków. Radiacja języków satəm nastąpiła chyba dopiero wtedy, gdy większość języków kentum zajęła już swoje historyczne siedziby. Pewne przesłanki (np. nazwy geograficzne) sugerują, że Indowie byli pierwotnie bliższymi sąsiadami przodków Słowian niż Irańczycy, jednak potem to oni dotarli dalej na wschód. Związki leksykalne czy semantyczne irańsko-słowiańskie to już wynik ich późniejszego sąsiedztwa.

7. Wydaje się, że fale migracyjne Indoeuropejczyków nie zalewały kompletnie dużych obszarów, lecz początkowo tworzyły się liczne wyspy języków indoeuropejskich w tle języków przedindoeuropejskich autochtonów. Po dłuższym lub krótszym czasie ludy autochtoniczne wtapiały się w masę żywiołu indoeuropejskiego i rozdzielone kiedyś w wyniku takiej mozaikowej migracji języki znów się spotykały. Dlatego np. w pragermańskim była przesuwka, a w sąsiednim (ale oddzielonym nieindoeuropejskim „tłem”) celtyckim zupełnie inny proces – lenicja. Dlatego dochodziło do fal zapożyczeń, np. z celtyckiego do germańskiego, gdy języki te w końcu zaczęły sąsiadować ze sobą. Taki mozaikowy model wyjaśnia też różnice w opanowywaniu nowych technologii (np. brązu, żelaza) i związanego z nimi słownictwa.

8. Protosłowianie byli zapewne przez jakiś czas oddzieleni od Germanów jakimś ludem italoceltyckim. Proponuje się tu przede wszystkim italski superstrat (język, który napłynął na inny, wpłynął na niego, ale nie przetrwał) lub adstrat (język sąsiadujący) biorący udział w etnogenezie Słowian. Tym italskim superstratem mógł być język Wenetów. W pewnym punkcie historii Europy lud ten dotarł nad Bałtyk, do zachodniej Francji, a przede wszystkim w okolice Wenecji (stąd i nazwa tego miasta). Temat Wenetów został potraktowany odrębnie. Język nadadriatyckich Wenetów jest w jakimś stopniu poznany. Wykazuje cechy italskie i celtyckie, z domieszką germańskich. Wydaje się atrakcyjną hipoteza, że to Wenetowie poprzedzali Słowian na północnych obszarach Polski. W pierwszych wiekach n.e. zostali tam unicestwieni – przez najazdy Germanów, przez gospodarkę wojenną lub z jeszcze innego powodu – i to spowodowało powstanie względnej pustki osadniczej (czyli zdziesiątkowanie ludności). Mogli zostać stąd zepchnięci przez Gotów na tereny zamieszkane przez Słowian i roztopili się w ich masie będąc jednym z czynników zwiększających stan populacji naszych przodków, co niedługo zaowocowało gwałtowną ekspansją. A pozostałe w kraju nad Wisłą nędzne ich resztki zasymilowali napływający Słowianie…

Uwaga: Źródła i literaturę drukowaną do omawianego tu tematu podano na osobnej stronie.

Linki


Część poprzednia Spis treści